Ktoś widział opiekuna?

To jest masakra, kiedy ma przyjechać zmiennik lub zmienniczka i i jakoś nikt nie ma z nim, czy z nią kontaktu. Wtedy martwimy się, co z tym zrobić, dzwonimy do firmy, dzwonimy na komórkę, bo ktoś tam jedzie i nie wiemy, czy wszystko w porządku? Każdy przyjazd opiekuna, czy opiekunki ma dla nas ogromny problem. Musimy bowiem zająć się, co będzie, jak wyjedziemy i czy wszystko będzie w porządku? Nie zawsze się zdarzają fajni opiekunowie, co do nas zadzwonią i my mamy chwilę na podjęcie decyzji, co robić, bo transport sobie jedzie, my po wszystkim, ale jednak martwimy się o następców i denerwujemy się…. To takie dręczące i człowiek zamiast wrócić, się denerwuje ale i tak myśli i siedzi na komórce, jak wariat….

Weź chłopa od Opieki

Do pracy w opiece trzeba mieć chłopa, co nawet weźmie odpady środowiskowe i zrobi z tego coś. W Niemczech bardzo często ludzie chcą wyrzucić produkty, które my musimy zaliczyć do jadalnych. Ale muszę powiedzieć, że takie rzeczy się zdarzają i nie ma to tamto. Weźmiesz chłopa na Stellę do wymianki i wpadasz w zapaść. Ten przyjeżdża, nic nie umie zrobić, trzeba go nauczyć nawet nawet wodę gotować, bo też musi zrobić coś do jedzenia dla podopiecznego i jeszcze wytłumaczyć, co należy do jego obowiązków… Ale w zasadzie chudniemy, żal du….ściska i jesteśmy i przez takich ambasadorów można schudnąć i nieźle „posprzątać”. Oni mają z lekka i nie powiem gdzie, a my odpowiadamy BASTA!

7-miu krasnoludków

Ja jako opiekunka obejrzałam w wersji niemieckiej „7 Zwerge” i powiem, że fajnie to oglądać. Tutaj można się pośmiać, choć powoli jest to możliwe w wesji polskiej, ale to już nie jest to. Wolę wersję oryginalną, a szczególnie moment: ” Ich muss, Er muss, Er muss und : Zu Speat… Wiadomo, że krasnoludek musiał… Problem w tym, że, akurat nie było tam Toy Toy-a. U nas chyba dałoby się załatwić chociażby na stacji benzynowej. Kurczę, my jako opiekunki musimy załatwić takie rzeczy właśnie tam. Zależy od tego, gdzie nas wysadzą i kiedy będziemy mieć możliwość skorzystania z toalety, a siusiu się chce. Wołajcie krasnoludki!

Syberia i my

Mamy czasami przypadki nadludzkich możliwości. Wątpię, czy opiekunki biegają ładne parę kilometrów w temperaturze -65stopni C. A wiecie, że na Syberii jest taki człowiek, który przebiega dziennie 50km w takiej temperaturze? Nawet nie spodziewałam się, że można wykonać takie coś…? Okazuje się, że jest to jedyny człowiek na świecie, który takie biegi wykonuje. Jestem pod pełnym wrażeniem. Ciekawa jestem, czy tacy ludzie by się znaleźli w Niemczech, jakby była taka temperatura? Pewnie nie, lecz tak, czy owak ktoś ma coś w sobie i skutecznie działa na takim polu. Ja jestem zaaaa…

Jak to robić?

Myślimy, że cały czas będziemy z rodziną, a tutaj zdarzają nam się różne przypadki losowe i wiadomo o co chodzi? Nerwy w nieskończoność, bieganie do szpitala, nocne czuwanie przy łóżku. Pomimo opieki personelu medycznego, próbujemy i tak coś zrobić. Ale gorzej, gdy to właśnie my jesteśmy tym personelem we własnym domu i sami musimy wszystko wykonywać przez 24 godz na dobę. Oprócz tego mamy przecież także obowiązki domowe, czyli pranie, sprzątanie, ugotowanie obiadu. Dochodzi do tego jednak zajęcie się chorym. Niektórzy także dodatkowo pracują zawodowo. Trzeba ich podziwiać.

Psy

Niestety bardzo brzydko niektórzy mówią na policjantów :”Psy”. Zazwyczaj są to recydywiści, złodzieje lub zabójcy. No niestety tak to jest, a sama nazwa chyba powstała dlatego, bo „węszą”. Pewnie myślą, że wilczury policyjne to zazwyczaj oswojone wilki. Fakt jest faktem, że pochodzą i nie da się tego ukryć. Ale patrząc na pracę policjantów musimy przyznać, „chłopaki” nieźle się opiekują swoimi podopiecznymi. Przecież także muszą dać im jeść, pić, muszą je też tresować, lecz i tak się z nimi przyjaźnią i są razem najlepszymi przyjaciółmi. To jednak jest inaczej niż mieć małego pieska w mieszkaniu w bloku lub psa na łańcuchu.

Nowy Rok

I tak mamy nowy roczek i mam nadzieję, że nockę każdy spędził dobrze. Ja miałam mnóstwo fajerwerków i jak zwykle sąsiedzi wyszli na ulicę, by pożyczyć Szczęśliwego Nowego Roku. To taki nasz zwyczaj coroczny i powiem szczerze, że nie wyobrażam sobie każdego roku innej wersji wydarzeń, ale wiadomo, iż my nie żyjemy wiecznie i oni także. Różnie to bywa. Ostatnio zdarzyło mi się zobaczyć klepsydrę i zdziwiło mnie to, że to samo nazwisko, a dwójka panów. Jeden lat 90, a drugi lat 46. Wstrząsa to ludźmi, a plotki robią swoje. W każdym razie tragedia w rodzinie przed pierwszym stycznia. Z tego, co wiem, to rano umarł ojciec, a potem syn dostał zawału i mamy pogrzeb dwóch osób w 1 dzień. To przykre. Mam tylko nadzieję, że mnie osobiście na wet w opiece nie spotka.

Wyjeżdżam na Święta Bożego Narodzenia

Pewnie zadajecie sobie pytanie, dlaczego to ja wyjeżdżam na Święta Bożego Narodzenia do pracy w Niemczech? Specyfika pracy w opiece tego wymaga. Podopieczny nie może zostać sam, w końcu to są starsze niedołężne osoby. a rodzina niemiecka nie ma doświadczenia. Dlatego są Panie i Panowie z Polski, którzy muszą ten czas spędzić z rodziną niemiecką. Słowo muszą, może tutaj nie za bardzo pasuje, lepiej powiedzieć chcą. Nikt nikogo tutaj nie zmusza, mnie to nigdy nie spotkało, ale pracując w opiece musimy zrozumieć, że taka praca wiąże się z pewnymi wyrzeczeniami. Nie powinno się zostawiać podopiecznego bez opieki, a w czasie Świąt ciężko taką opiekę powinno się też zapewnić. Firmy też dwoją się i troją, aby obsadzić wszystkie zlecenia. Pracuję już tyle lat w opiece, dlatego zawsze staram się być fair. W końcu współpracuję z nimi już od kilku ładnych lat i to też do czegoś zobowiązuje.

Senior i opieka

Wiadomo, że trzeba się opiekować starszym człowiekiem i takie jest nasze zadanie, bez względu na to, czy to za granicą czy we własnym domu. Ciężko jest patrzyć na naszych rodziców, którzy zaczynają się „sypać”. To takie przykre, bo kochamy ich i staramy się zrobić jak najwięcej. Jest to wtedy trudne, ponieważ pracując w Niemczech np. nie odczuwa się takiej więzi do podopiecznego tak, jak do własnego rodzica, chociaż jak nam się zdarzy taka czysta sympatia, to jesteśmy w stanie zrobić dla nich wszystko, co tylko jest możliwe. Ale tak sobie myślę, że tej granicy jednak nie przeskoczymy, bo rodzic to rodzic.

Kwiatki na jesień

Jesienne kwiatki, to wiadomo, że astry i chryzantemy. Są takie ładne. W przypadku astrów, to jest wiele gatunków i można wybierać pomiędzy igłowymi, pełnymi, albo miniaturowymi. Podobnie jest w przypadku chryzantem. Tak czy owak cieszą jeszcze nas swoimi kwiatami przed pierwszymi przymrozkami, bo potem już jest za późno. Zbliża się zima i kwiatów już „ni ma”. Aż chce się człowiekowi dbać jak najdłużej i opiekować w ogródku, ale realia pogodowe są niestety bezwzględne i musimy wytrzymać do wiosny, by wysiać nowe sadzonki i z powrotem czekać, aby mieć na jesień swoje kwiaty. Ważne jest to, żeby opiekować się cały czas.